Skąd wziął się wszechświat?

Ciekawe pytanie. Postaram się na nie odpowiedzieć. Będzie to dosyć łatwe.

Dotychczasowe odpowiedzi jakie słyszałem:
– „nie zadawaj mi takich pytań bo tego nikt nie wie”
-„bóg stworzył wszechświat”
-„wszechświat był z wielkiego wybuchu a co było wcześniej, nie wiemy”

Zacznę od początku.
Wynaleźliśmy matematykę, przypadkowo można było opisywać nią świat jaki nas otacza. Poza tym, nie ma w niej nieścisłości nie do wyjaśnienia. Owszem są kwestie niewyjaśnione ale zakładamy, że albo ktoś zrobił błędne założenie, albo kiedyś doczekamy się wyjaśnienia.
Geniusze, wielcy astronomowie i matematycy potrafią opisać ruchy planet, chemię, siły działające pomiędzy elektronami.
Ciekawe, że matematyka tak dobrze się tu sprawdza. Wszechświat da się definiować wzorami.
Albert Einstein był zwolennikiem „mechaniki klasycznej”. Niels Bohr oraz Werner Heisenberg byli wyznawcami „mechaniki kwantowej”. Oni oraz wielu innych naukowców, wdało się w spór.

Wygląda na to, że walkę wygrał Bohr. Einstein do śmierci nie był w stanie obalić teorii przeciwnika, ani wyjaśnić swoją teorią zagadnień które wyjaśniała.

W skrócie- foton światła zachowuje się inaczej kiedy jest obserwowany, inaczej kiedy nie jest. Sam fakt obserwacji (np. superszybką kamerą) sprawia, że dostaniemy inne wyniki.

Wiemy, że wg współczesnej fizyki nic nie może poruszać się szybciej niż światło, tj. 300 000 km/s. Ta zasada też została tu obalona. Informacja pomiędzy dwoma „połówkami” rozszczepionego fotona, porusza się nieskończenie szybko. Odległość nie ma dla niej znaczenia. Miliardy lat świetlnych pokona w czasie 0 sekund, natychmiastowo. Potrafi także zmienić swoją przeszłość, czas dla informacji nie ma znaczenia.

Obserwacja fotonu sprawia, że zaczyna się on zachowywać jak cząstka, przy braku obserwatora, zachowuje się jak fala.

Podstawowe stanowisko badawcze wyglądało tak:

Laser emituje wiązkę fotonów które przelatując przez wycięcia w przesłonie, zostawiają odbite kształty na kliszy fotograficznej.

Kształt, kiedy nie występuje obserwator (urządzenie pomiarowe, superszybka kamera itd.):

Kiedy obserwator ma w przenośni „zamknięte” oczy, fotony zachowują się jak fala:

Kiedy zaś je otwiera, fotony zachowują się jak cząsteczki:

Zostawiają także wtedy zupełnie inny wzór na kliszy:

Sam fakt istnienia urządzenia pomiarowego lub obserwatora zmienia sposób zachowania fotonu. Wie kiedy ktoś na niego patrzy albo go bada. Wtedy zupełnie inaczej się zachowuje.


W momencie kiedy powstała rozwinięta aparatura, pozwalająca na rozwinięcie eksperymentu, udowodniono zaskakującą teorię.


Dwa fotony będące w stanie splątania kwantowego, przenosimy na dwa końce wszechświata. Fotony znajdują się w tzw. superpozycji, nie mają określonego stanu.
Wszechświat obserwowalny ma około 100 miliardów lat świetlnych. Gdybyśmy mieli rakietę lecącą z prędkością 300 000 kilometrów na sekundę, przemierzylibyśmy wszechświat po 100 miliardach lat. Zawieźlibyśmy splątane fotony na przeciwne końce. Oba nie mające ustalonego stanu.
Wtedy sprawdzilibyśmy stan jednego z nich. Drugi dokładnie w tym samym momencie przyjąłby taki sam stan. Informacja przemierzyła cały 100 miliardów lat świetlnych w czasie 0 sekund. Momentalnie. Czas ani prędkość tu nie istnieje.
Co ciekawe, zanim dowiedziono tego eksperymentalnie, wyliczono matematycznie, że to możliwe.

Poniżej schemat stanowiska pomiarowego, dzięki któremu udowodniono to, co napisałem powyżej.

Schemat stanowiska pomiarowego

Odpowiedzią na to skąd wziął się wszechświat i kiedy miał początek może być to, że wszystko jest symulacją superkomputera, a początek miało kiedy uruchomiony został program.

Skąd taki pomysł?
Gry komputerowe wyświetlają nam tylko ten fragment otoczenia który wykorzystujemy. Nie ma potrzeby obliczać i „renderować” fragmentu przestrzeni którego nie widzimy jako postać. Odciąża to procesor oraz pamięć, minimalizuje zużycie energii. Liczy się tylko to co widzimy. Dla komputera przestrzeń nie ma znaczenia. Możemy teleportować się w grze na dowolny dystans i nie będziemy czekać, aż minie czas podróży. Przenosimy się momentalnie w dane miejsce, a potrzebny fragment świata jest tworzony.
Dla komputera uruchamiającego grę czas i odległość nie są ograniczeniem, jest to tylko wytwór na potrzeby naszych zmysłów.
Czyli dokładnie tak jak dla splątanych fotonów. Czyżbyśmy odnaleźli lukę, wyłom w rzeczywistości?
Profesor James Gates w falach, z których skonstruowany jest nasz wszechświat, odnalazł kod zero-jedynkowy.
https://www.youtube.com/watch?v=6NkFemtrRZs
Fragment pochodzi z debaty:
https://www.youtube.com/watch?v=wgSZA3NPpBs

Sami tworzymy komputerowe wirtualne światy. Jednak nie możemy przypisać postaciom w grach świadomości. My czujemy, że jesteśmy czymś więcej. Może ta symulacja jest tak doskonała, że rzeczy które dzieją się w naszej głowie są tylko na potrzeby egzystowania w symulacji? Może jesteśmy „bogami” którzy sami umieścili się w tej symulacji? Tego się nie dowiemy.

Dla żądnych wiedzy podrzucam filmy (można włączyć napisy i przetłumaczyć na polski):

Polecam także z całego serca serial Czarne Lustro. Niektóre odcinki są właśnie o przenoszeniu świadomości do komputera, oraz jak miałoby to wyglądać.

Dlaczego nikt nigdzie nie mówi o tak doniosłej informacji? Ani w szkole, ani w telewizji, ani w radiu?
Jakby miał to powiedzieć? Hej ludzie, wasze spojrzenie na świat to ułuda?

Świat jest stworzony dla miernot. Gdyby nie był, nie mielibyśmy tylu głupich reklam. Na kogoś to działa.

Anthony de Mello „Przypowieść o orle”

Pewien człowiek znalazł jajko orła.
Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt
i wyrósł wraz z nimi.
 Orzeł przez całe życie
zachowywał się jak kury z podwórka,
myśląc, że jest podwórkowym kogutem.
Drapał w ziemi szukając glist i robaków.
Piał i gdakał. Potrafił nawet
trzepotać skrzydłami
i fruwać kilka metrów w powietrzu.
No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty?
 Minęły lata i orzeł zestarzał się.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,
na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął wspaniale i majestatycznie
wśród prądów powietrza,
ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.
 Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
– Co to jest? – zapytał kurę stojącą obok.
– To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura. – Ale nie myśl o tym.
Ty i ja jesteśmy inni niż on.
 Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał .
I umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie.

Trochę nie zgadzam się z tą piękną opowieścią. Jeżeli ktoś jest orłem to w pewnym momencie zacznie odczuwać swoją inność. Sprawy kur zaczną wydawać się nudne i nijakie.
Coś odmieńcowi zacznie nie pasować w zastanej rzeczywistości. Inaczej jest z kurami. Idealnie odnajdują się w dziobaniu i znoszeniu jajek, podwórko to ich świat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: